JFK Airport

Po wylądowaniu byłyśmy już naprawdę zmęczone. Jednakże to nie koniec naszego transportu do miejsca docelowego. Bezpośrednio po locie czekała nas rozmowa z urzędnikiem celnym, gdzie „czekała” to słowo klucz. Stoimy wiele długich minut w ogromnej ciągnącej się jak wąż kolejce. Jednakże sama rozmowa to pikuś. Przykładamy palce do szybki według instrukcji Pana urzędnika, dokonujemy skanu siatkówki oka i po sprawie.

Tabuny ludzi przewijały się przez korytarz w kierunku wyjścia. Energiczna pracowniczka lotniska poganiała turystów, by nie blokowali przejścia. Już wtedy miałyśmy wątpliwości „co dalej?”. Zostałyśmy zaopatrzone w dokładną instrukcje transportu do campu, jednakże przy tak wielkich przestrzeniach i tłumie ludzi można stracić głowę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: